Sześćset dwudziesty piąty wpis.

Jestem w związku love-hate z tym blogiem. Myślę o tym, co się stało; gdzie byłam rok temu, jak się wtedy czułam. Dlaczego ptaki pozostają na jednym obszarze, skoro mają skrzydła? Dlaczego nie odlecą? Dzieje się to, czego tak strasznie się bałam – grzęznę. Grzęznę w miejscu, które nazywa się Polska, we wsi Węgliska, na przemian…
Czytaj dalej

101 kilogramów nieszczęścia w trampkach.

Mój mózg wywrócił się do góry dnem. Mój mózg się wywrócił. A może wypadł, może w ogóle się zgubił, tylko dlaczego moja głowa jest cięższa, niż zwykle? Znowu ogarnia mnie ciemność. Chyba dementor wrócił pod moje łóżko. Jest miejsce, bo nie ma noży, tylko tony kurzu. Jestem w dole.

Nie potrafię być szczęśliwa.

No walls can keep me protected No sleep, nothing in between me and the rain And you can’t save me now I’m in the grip of a hurricane I’m gonna blow myself away Co to a bzdura w tytule, aż sama sobie się dziwię, że to napisałam, bo przecież jeszcze nie tak dawno, jeszcze pamiętam,…
Czytaj dalej

Stoję w miejscu.

Chociaż miejsce nie to samo. Miejsca mogą i potrafią zmieniać ludzi. Gdzie ja jestem? Co tu robię? Dlaczego tu jestem? Zastanawiam się, tracę czas, tak bardzo, tak dużo, tak cenny. Chcę, ale nie działam, więc może wcale nie chcę? Może mi dobrze, za dobrze może. Zapomniałam się na chwilę i już się coś zdążyło popiętrolić….
Czytaj dalej

Szczęśliwość. Smutność.

Mam w głowie tony myśli nieobjawionych, sekretnych, nagromadzonych przez rok lub dwa (nie pamiętam już). Nikomu nie mówię, nikomu nie chcę powiedzieć, nikomu nie mogę powiedzieć. Mam stany maniakalno-depresyjne, całe życie, albo szczęśliwość albo smutność. Ciemność nie sprzyja, światłość nie sprzyja; czasem myślę, że urodziłam się w niewłaściwym czasie, w niewłaściwym miejscu, że nie pasuję,…
Czytaj dalej

Hejt.

Self-hejt, to be exact. Przeszłam dzisiaj taką fazę self-hejtu, jakiej już dawno nie przechodziłam. Uwielbiam codziennie narzekać na swoje przywary, a potem nic z nimi nie robić. Robię to z powodzeniem od 15 lat. Od kilku tygodni mam w głowie „niech mnie ktoś ogarnie” albo nawet „niech ktoś coś teraz” i zapominam, że nic, nikt,…
Czytaj dalej

I need to be inspired.

Może powinnam kupić sobie kij do baseballa, chwycić go w łapki i pójść coś rozwalić. Z hukiem, z wielką siłą, zmiażdżyć, rozkwasić pudełko farb, i niech bryzgają kolory na wszystkie strony tej szarej polskiej ziemi.

Tak sobie płaczę.

I chuj. No zapomniałam już trochę o czasach, kiedy jedynym planem dnia było dożyć następnego. Nie wiem, co się ze mną dzieje. Co się ze mną dzieje? Pamiętam, że to już wszystko było, a może w ogóle się nie kończyło, może złudzenia przykryły mi dni kołderką komfortu. Ale jakiego komfortu… Nie pamiętam czasów, w którym…
Czytaj dalej

Argh.

Ogarnęła mnie frustracja pomieszana z niepokojem. Jestem zła, wściekła, najchętniej na czole wypisałabym sobie markerem FUCK OFF, ale może niektórzy poczuliby się obrażeni. I try to express how I feel But it changes every day and so I’m finding it hard Let’s take life nice and easy We could go somewhere breezy But it gets…
Czytaj dalej

Tak. Nie. Nie wiem. Nie obchodzi mnie to.

Właściwe podkreślić, nie właściwe skreślić. Jestem nieco sfrustrowana. Nie mam ochoty pisać o powodach, małych słodkich tajemnicach, brudnych sekrecikach, o których myślę słuchając chińskiej muzyki, której słów nie rozumiem. Uwięziono mnie w małej klatce, w krótkiej etykietce, zaszufladkowano. Może czasem trzeba odwrócić się dupą do całego świata, przykryć się kołderką, ułożyć głowę na podusi i…
Czytaj dalej

Jestem dziwna.

Jestem dziwna. Jestem naprawdę dziwna. To akurat nie jest zupełnie nic dziwnego, bo każdy jest dziwny na swój sposób. Zastanawiam się na tym, jak łatwo uwięzić się we własnej głowie. Jak łatwo wpaść w głębię i spadać i spadać, niczym Alicja w króliczej norze. Jak łatwo być ograniczonym przez własny mózg, przez nastawienie do siebie,…
Czytaj dalej

You smash the troubles I can’t take.

Dlaczego tak trudno mi wyrażać własne myśli? Dlaczego zrzucam to na język? Może po prostu urodziłam się z taką wadą i nie jestem zdolna werbalizować pracy mojego mózgu? It is impossible to say just what I mean! Dlaczego tak trudno mi poprosić o pomoc? Dlaczego tak trudno przyznać, że jej potrzebuję? Dlaczego w ogóle ja…
Czytaj dalej

Chyba ciągle jestem romantyczką.

Stan trzeźwości oceniam po próbie pokrojenia kiszonego ogórka w równe plasterki jako naruszony; od kilku dni myślę o tej notce, bo czemu by nie, bo dawno nie, bo czasem trzeba usiąść i wylać. Myślę sobie, ile to człowiek (w każdym razie ja) wiąże uczuć z przypadkowymi rzeczami: z zapachami, z piosenkami, z wyrażeniami, z liczbami,…
Czytaj dalej

Lepiej.

Wpisy – dodaj nowy. Niby od roku jest nowy system na blogu, ale mnie jakoś ciągle nieswojo. Czy ktoś jeszcze, oprócz mnie zauważył, jaka piękna jest jesień w tym roku? Jaka ciepła, jaka słoneczna, jaka była dzięki temu kolorowa? Jesień zawsze ma dla mnie kolory liści, zapach jabłek i cynamonu, smak pieczonej dyni, dźwięk Coldplay,…
Czytaj dalej